Kawerna
BROWSE
SOCIAL:
Filed under: Felietony

Rzecz o czytelniku i autorze

Dziś przypada setna rocznica urodzin Alfreda Szklarskiego (1912 – 1992), autora, którego podróżnicze książki przedstawiały obywatelom PRL-u światy równie fantastyczne jak te, do jakich przywykli fantaści.

To był przypadek, gdy rankiem, budząc się jeszcze z półsnu, wpadłam na artykuł Witolda Gałązki Na tropach Alfreda Szklarskiego. Odkurzyć Tomki jak skarb. Przeczytałam go, chłonąc informacje, które znałam i nie znałam, a w bohaterach tekstu, sięgających po powieści Szklarskiego mimo upływu lat, rozpoznałam swoją mamę. Ale po chwili, kiedy informacje ułożyły się już w mojej głowie, zaczęłam wspominać.

Alfred Szklarski był, obok Zbigniewa Nienackiego, jednym z najważniejszych autorów mojego dzieciństwa. Zaczytywałam się w ich książkach, w myślach przeżywałam przygody Tomka Wilmowskiego i Pana Samochodzika, a nawet – ku zdumieniu rodziców – nie omijałam opisów. Miałam wtedy może z osiem, dziesięć lat; dobrze pamiętam, że było to przed boomem na Harry’ego Pottera. Oczywiście sięgałam też po innych autorów – Jamesa Olivera Curwooda, Karola Maya, Joannę Chmielewską, Astrid Lindgren czy Lucy Maud Montgomery, ale był okres, kiedy Szklarski i Nienacki królowali dla mnie niepodzielnie.

majkaJako dziecko miałam dość wyrobioną opinię na temat tego, kto może być artystą. Mianowicie – tylko ktoś, kto już nie żyje. Wiedziałam, że nie żyją Mickiewicz, Słowacki czy Norwid, docierały do mnie echa o rocznicach śmierci Sienkiewicza, Prusa… Nie jestem pewna, jak to sobie tłumaczyłam, ale był to dla mnie aksjomat. Jako że pochodził z obserwacji, a nie dyskusji, a jednocześnie był dla mnie zbyt oczywisty, by kogokolwiek o to zapytać, przez pewien czas nikt nie miał pojęcia o mojej teorii. Z tego powodu dość skutecznie wpędziłam rodziców w konsternację, w czasie wycieczki samochodem pytając nagle, spokojnym tonem: A kiedy ona umarła?. Chodziło o Majkę Jeżowską, której kasety właśnie słuchałam. Mama, otrząsnąwszy się, , wyjaśniła mi wreszcie, że Majka Jeżowska żyje i ma się dobrze, a żywi ludzie też mają dla siebie miejsce w muzyce czy w literaturze. Z jednej strony ucieszyło mnie to (i zaowocowało wizytą na koncercie oraz autografem piosenkarki), z drugiej – poczułam chyba coś w rodzaju zawodu. Ta publikacja utworów tylko po śmierci robiła ze wszystkich dziedzin sztuki coś wyjątkowego i elitarnego.

pan_samochodzikCo prawda zaakceptowałam istnienie żywych twórców, ale wciąż byli dla mnie raczej wyjątkami. Jeśli znajdowali się na księgarnianych półkach, w błyszczących okładkach – dobrze, mogłam uwierzyć. Ale wszystkie wiekowe powieści z biblioteczki rodziców, wydane zwykle przed moim przyjściem na świat, nadal były dla mnie światem autorów z zamierzchłych czasów. Szklarski czy Sienkiewicz – nie wyczuwałam różnicy. Wiedziałam tylko, że było to dawno.

Kolejną wiadomością, która wstrząsnęła moim życiem, była ta wydrukowana na czwartej stronie okładki jednego z Samochodzików. A dokładniej adres, na który można było przesyłać list do autora. Byłam urzeczona. Napisać do samego pisarza? Tak po prostu? A on to przeczyta i może jeszcze odpisze?! Była to chyba jedna z najwspanialszych informacji dla młodocianej fanki literatury. Przez kilka dni rozmyślałam, co zawrę w liście, po czym podzieliłam się planami z mamą. I dowiedziałam się, iż ten adres był jak najbardziej aktualny, ale w czasach wydania książki… I że chociaż Szklarski i Nienacki żyli jeszcze za moich czasów, to bardzo krótko. I obaj odeszli, zanim nauczyłam się czytać. Choć tak krótko cieszyłam się wizją kontaktu z autorami, było to dla mnie ciosem – nie mogłam pogodzić się z tym, że gdybym urodziła się tych kilka lat wcześniej… Sami rozumiecie.

kameleonPóźniej wizerunek pisarza kształtował się w mojej głowie dość stereotypowo. Starszy pan z brodą, siedzący na tarasie cichego domku na Mazurach, pykający fajeczkę. Na stoliku przed nim kartki papieru lub maszyna do pisania. Mogła być to też kobieta, outsiderka, owiana dziwnym mitem. J.K. Rowling pisząca na serwetkach w kawiarni idealnie wpisała się w tę wizję.

Wspomnienia dziecięcych projekcji oraz silnych emocji – szczęścia i bólu – powodowanych możliwością kontaktu z pisarzem lub jej brakiem, uświadomiły mi na nowo, jakie mamy szczęście. My – czyli obecne pokolenia, które mogą podyskutować z autorami na czatach czy forach. Ale też my – fantaści. Chyba żadna inna konwencja literacka na świecie nie wytworzyła takiej więzi między twórcami a fanami.

W fandomie jestem dopiero czwarty rok, co dla wielu jest pewnie okresem strasznie krótkim, za to od początku jest to działalność dość intensywna. Dużo publikowałam, czytałam, wyjeżdżałam – i przede wszystkim, poznawałam ludzi. W tym twórców. Wrażenie: o rety, naprawdę odezwałam się do autora książki, która mi się podobała dość szybko przestało być czymś nieosiągalnym. Wielu pisarzy poznałam choćby przelotnie, niektórych bliżej. Przekonałam się, że wcale nie muszą mieć długiej brody ani domku na Mazurach, ba, mogą być nawet młodsi ode mnie, a różnią się od siebie dokładnie tak, jak wszyscy inni ludzie. Bywają egocentryczni i skromni, dowcipni i poważni. Zresztą, o czym ja piszę, w końcu też ich znacie.

KlamcaNiesamowicie cieszy mnie jednak, że choć zmieniło się moje podejście do spotkań autorskich i coraz częściej idę na nie posłuchać znajomego czy przyjaciela, to wciąż żyję magią literatury. Pisarz wciąż jest demiurgiem, w którego opowieści potrafię się zatracić. Autograf z dedykacją na kartach książki wciąż jest dla mnie czymś bezcennym. Bez względu na to, jak blisko poznałam twórcę, jego dzieło nie traci dla mnie przez to na znaczeni. A jednocześnie możliwość tego spotkania jest czymś niezwykłym, niemal tak, jak czas samej literatury. Dlatego czasem powraca do mnie świadomość tego, jakie szczęście mamy jako fantaści. Na wyciągnięcie ręki jest dla nas o wiele więcej niż ten list, którego nie mogłam wysłać do Zbigniewa Nienackiego jako dziecko…

 

one comment
  1. Your style is so unique compared to other people I’ve read stuff from.
    I appreciate you for posting when you have the opportunity, Guess I’ll just bookmark this web site.

    zbiornika z betonu on Lipiec 12 | Reply