Kawerna
MEDIA:
Kategorie: Książka

Stefan Darda — Dom na Wyrębach

Dorobek literacki Stefana Dardy to zaledwie kilka powieści grozy oraz opowiadań. Wśród powieści możemy wymienić Czarny Wygon: Słoneczna Dolina, Czarny Wygon: Starzyzna (w przygotowaniu, wydanie planowane jeszcze w 2010 roku) oraz debiutanckie dzieło Dom na Wyrębach, wydane w październiku 2008 roku.

Już na okładce znajdują się informacje na temat dotychczasowych osiągnięć Domu na Wyrębach, jako że jest to już drugie wydanie. Wśród nich należy wymienić nominację do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla, nominację do Nagrody Sfinks 2008, w której tom zajął piątą pozycję na 46 nominacji oraz tytuł najlepszej Książki na Lato w konkursie portalu Granice. Już nawet takie notowania zachęcają do przeczytania powieści.

Jeżeli jednak przyjrzymy się okładce troszkę dokładniej, zauważymy nad imieniem autora jeszcze jedną informację: „Powieść utrzymana w klimacie prozy Stephena Kinga”. Dla wielbicieli prozy Mistrza horroru, jest to niewątpliwie zachęta, chociaż dla niektórych owo zdanie to tylko i wyłącznie chwyt reklamowy, mający zapewnić publikacji większą sprzedaż. Dyskusje na ten temat pozostawiam jednak tym, którzy zagłębili się już w dzieło Stefana Dardy.

Na wstępie warto zastanowić się, jak często słyszeliśmy opowiadane przy ognisku (i nie tylko) historie o przeróżnych zjawach, czy duchach. Zapewne nierzadko, jednak nie zawsze miały one charakter ludowy i nie zawsze przedstawiane były z taką pieczołowitością, jak tutaj. Ich wpływ na literaturę, jak wiadomo, jest ogromny — nie sposób z tym polemizować. I wcale nie ma znaczenia, czy owa historia została zmyślona przez samego autora, czy też oparta została na wiekowej już legendzie.

Główny bohater Domu na Wyrębach, Marek, świeżo po rozwodzie, przeprowadza się z Lublina do małej miejscowości — Wyrębów — gdzie kupuje przytulny domek ulokowany tuż przy lesie, na kompletnym odludziu. Jedynym sąsiadem bohatera jest tajemniczy mężczyzna, którego historia jest znana wszystkim mieszkańcom wsi przynajmniej w przybliżeniu. Jaszczuk (sąsiada wymieniano tylko z nazwiska) jest prawdopodobnie mordercą, który po odsiedzeniu wyroku postanowił sprowadzić się na wieś, gdzie chce dożyć starości w odosobnieniu.

Marek, mimo iż zna historię swojego sąsiada, postanawia go poznać. Pierwsze spotkania nie są miłe dla bohatera, jednak ten nie daje za wygraną. Wreszcie nadarza się okazja, a raczej potrzeba, gdyż Marek po wyprawie na grzyby gubi się i nie potrafi odnaleźć drogi do domu. W końcu pojawia się Jaszczuk, który nadal pozostaje tajemniczy. Co więcej, wygląda na to, że coś,  o czym nie ma pojęcia jego nowy sąsiad, spędza mu sen z powiek.

Bohater wysila się, jak tylko może, by wyremontować swój nowy dom, jednak ktoś lub coś usilnie próbuje mu w tym przeszkodzić, a dokładnie mówiąc — chce go wypędzić z Wyrębów. Pewnej nocy Marka nawiedza straszliwa mara pod postacią kobiety w bieli — później okazuje się ona strzygą.

Sąsiedzi w końcu zaprzyjaźniają się, jednak to tylko początek ich wspólnej przygody. Marek stopniowo dowiaduje się coraz więcej na temat dziwnej zjawy, po czym (najpierw ze swoim przyjacielem, później sam) musi stawiać jej niejednokrotnie czoła, aż w końcu jest zmuszony rozprawić się z nią raz na zawsze. Czy „mieszczuchowi” uda się zwyciężyć niezbadaną siłę? Czy tajemniczy przyjaciel odkryje przed nim swoja przeszłość? I czy Marek wreszcie będzie mógł cieszyć się spokojnym życiem, jakiego pragnie? O tym czytelnik musi przekonać się sam.

Tym, co bardzo rzuciło mi się w oczy, jest pierwszoosobowa narracja książki — niewiele powieści tego typu wpada w moje ręce. Po kilkunastu stronach już jednak przywykłem do niej, dostrzegając liczne zalety takiego prowadzenia historii.

Jest pewien element, od którego książka wręcz kipi: są nim opisy. Gdziekolwiek czytelnik nie spojrzy, dostrzeże bardzo plastyczne i lekkie zarazem przedstawienia otoczenia czy też deskrypcje sposobów zachowania bohaterów. Sprawia to, że nastrój grozy wkrada się troszkę tylnymi drzwiami, by nagle napędzić nam nie lada stracha, który będzie nas prześladował już do ostatnich stron powieści.

Obserwując rozwój bohaterów, można dostrzec, że autor wkłada do książki to, co nierzadko jest powodem jej powstania — pasję. Od razu można zauważyć, że Stefan Darda to miłośnik prawdziwie dziewiczej natury, który potrafi jednocześnie zarazić swoim zainteresowaniem czytelnika, by ten chłonął kolejne strony niczym gąbka wodę, wyobrażając sobie piękne, a zarazem tajemnicze okolice Wyrębów.

Uwielbiam tomy, przy czytaniu których zdaje mi się, że już wiem, jakie będzie zakończenie… i właśnie wtedy okazuje się, jak bardzo byłem naiwny i dałem nabrać się autorowi. Z przyjemnością oświadczam, że czytając tę właśnie powieść, doświadczam takiego jakże miłego rozczarowania i zaskoczenia.  

Niestety, w książce można znaleźć także wady. Wśród nich można wymienić opisywanie czynności bohatera, które nie mają zupełnego znaczenia dla fabuły czy też kreacji świata przedstawionego. Ogólny „rytm” książki jest wręcz idealny, lecz czasami (w sytuacjach kluczowych) autor mógłby trochę zmienić rytmikę i długość zdań. To przecież tylko jeden z wielu elementów, dzięki którym można efektywniej „obudzić” czytelnika.

Książka Stefana Dardy to niepierwsza już powieść wydana przez wydawnictwo VIDEOGRAF II, która trafia do moich rąk. Również i tym razem nie zawiodłem się na projektancie okładki, redaktorach, zespole korektorskim, ogólnie — na całym zespole tworzącym tę powieść. Okładka cieszy oko i jednocześnie dokładnie oddaje klimat książki. Papier użyty do druku jest bardzo przyjemny w dotyku, a marginesy na oko mają odpowiednią szerokość.

Powieść grozy Stefana Dardy mogę polecić każdemu, gdyż może ona przemówić do wielu odbiorców — zarówno tych lubiących piękne opisy i dziewiczą naturę, jak dla tych preferujących także dreszczyk pojawiający się na skórze podczas zgłębiania kolejnych stron książki.

Autor: Stefan Darda
Wydawnictwo: VIDEOGRAF II
ISBN: 978-83-7183-743-2
Liczba stron: 336
Wymiary: 210 x 135 mm

Merlin.pl     Amazonka.pl